Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!
Download Freewww.bigtheme.net/joomla Joomla Templates Responsive

Subiektywne poglądy autora czyli BLOG

Często wśród ludzi zajmujących się rozwojem duchowym, różnymi formami uzdrawiania/oczyszczania istnieje tendencja (a może potrzeba) uczestniczenia w wielu różnych warsztatach, sesjach, szkoleniach. Jeżeli motywacją jest ROZWÓJ nie ma problemu. Ale kiedy czasami rozmawiam z takimi uczestnikami, to na ogół odpowiedź na temat motywacji „zaliczenia” kolejnych warsztatów jest zupełnie inna. Najczęściej ludzie mówią, że szukają czegoś innego, bo poprzednia metoda (metody) w ich przypadku się nie sprawdziły lub mało sprawdziły.

Dlatego szukają innego podejścia. Odwiedzają kolejnych uzdrowicieli. I tak to trwa. Nawet, jeżeli ktoś mówi, że idzie na nowy warsztat, aby się rozwijać, to i tak często rozumie rozwój, jako coś, co w końcu mu pomoże. I zauważmy, że często w trakcie samego szkolenia i krótko po nim, mamy mnóstwo entuzjazmu, zapału do pracy, bo wydaje się, że w końcu udało nam się strzelić w dziesiątkę.

Ale po jakimś czasie znowu zaczynamy „spadać w dół”. Znowu pojawiają się myśli zwątpienia. Znowu zaczynamy odczuwać stare dolegliwości. Czujemy, że znowu wróciliśmy na początek drogi. I co teraz? Trzeba rozglądać się za kolejnym warsztatem? Kolejną cudowną metodą?

Istnieje jedno przekonanie, które w takich sytuacjach może zablokować nasz cały wysiłek. W literaturze amerykańskiej mówi się nawet, że to jedno z najsilniejszych przekonań, z którym nie można poczynić żadnych znaczących postępów i które to wpędza nas w karmiczną pętlę ciągłego poszukiwania nowych rozwiązań, które za chwilę okazują się nieskuteczne.

Przekonanie brzmi „ ZE MNĄ JEST COŚ NIE TAK”. Kiedy mam przekonanie, że ze mną jest coś złego, to zawsze, kiedy tylko podświadomość uaktywni tą myśl, każdy nasz początkowy wysiłek zostaje zniszczony i znowu jesteśmy prawie na dnie.

Nawet, jeżeli świadomie wydaje nam się, że nie odczuwamy takiego zapisu, warto to sprawdzić lub poprosić kogoś o sprawdzenie, bo nasza podświadomość może to blokować.

Często mając takie przekonanie, uważamy (także na poziomie podświadomości), że „z innymi też jest coś nie tak”. I wtedy możemy wejść w rolę (archetyp), która będzie powodować, że nie dość, że sami nosimy swój bagaż, to jeszcze będziemy brać na siebie zapisy i energie innych ludzi. Typowe role, które tutaj mogą się pokazać, to zbawiciel, mesjasz, ratownik, wybawca itd.

Kolejna rzecz, to mając takie podświadome przekonanie w stosunku do siebie i innych, z definicji nie możemy doświadczać bezwarunkowej miłości.

Podobne znaczenie ma jeszcze jedno „zabójcze” przekonanie -  NIC NA MNIE NIE DZIAŁA. Znowu, aby poprawić stan rzeczy, możemy odwiedzać jeden warsztat po drugim, mieć jedną sesję po drugiej, a i tak poprawa będzie żadna lub bardzo znikoma. Warto to u siebie posprawdzać.

Myślę, że każda osoba, która zgłębia coraz to nowe techniki i metody uzdrawiania, powinna uczciwie zastanowić się nad motywacjami. Jeżeli jest to rzeczywisty rozwój, to bardzo dobrze. Ale być może jest coś sabotującego, co cały czas zamyka nas w kręgu osób wiecznie szukających.

Jeżeli odnajdziemy takie przekonanie (przekonania) w sobie, pewnym problemem może okazać się znalezienie źródła i skuteczne oczyszczenie. Bo okazuje się, że często trzeba sprawdzać (i ewentualnie oczyszczać) co najmniej kilka potencjalnych źródeł:

- analogiczne momenty (na ogół wystarczy znaleźć i oczyścić pierwszy)

- projekcje od innych osób

- połączenia neuronowe w systemie nerwowym (mózgu)

- energie i myśli projektowane przez byty (najczęściej osoby zmarłe)

- różne źródła związane ze świadomością braku i ograniczania siebie

Zatem nie jest tylko oczyszczanie własnych zapisów z tego czy innych wcieleń.

 

 

Komentarze   

0 #1 Monika 2015-03-27 18:27
Niestety tak się dzieje ,że wciąż szukamy nowych osób do pomocy ,mimo że po jakieś sesji było o niebo lepiej a za chwilę znów spada się w dół zaczynamy upadać i zastanawiać się co znowu się dzieje ;-) dlaczego ? wydaje się że coś ciągle robimy nie tak i skąd się bierze ten strach ? dlaczego tak czesto nas atakuje ... ? Uważam ,że jestem słaba psychicznie , moja wrażliwość również jest bardzo wielka i stąd te wszystkie moje problemy ,ale któż to wiem
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Najnowsze komentarze